piątek, 5 kwietnia 2019

Czarny Kot

Witajcie Kochani,
album konkursowy jest już opublikowany na fanpage'u Royal Stone, więc tak jak zapowiedziałam, zapraszam na posta o czarnym kocie. Jest to trzecia inspiracja w konkursie biżuteryjnym Kalendarz Royal-Stone na rok 2020. 



Pomysłów jak zawsze było dużo :P aż za dużo można powiedzieć, ale to już widzieliście w poprzednim poście. W końcu stanęło naaaaaaaa ......... naszyjniku, jak przy poprzednich dwóch inspiracjach. Coś te naszyjniki za mną chodzą ostatnio. Zresztą są chyba najlepszą/największą formą na wykazanie się. 

Oto jak powstawał naszyjnik Czarny Kot:



Użyłam szklanych rivoli Black Diamond i Matubo Jet, oplecione w Toho Round 11o i 15o Opaque Jet.


Na początku miało być bez kota, same piękne rivoli oplecione w czerń:


Ale jak to tak bez kota? No i zakradł się do mojego domu mały czarny kiciuś:




Użyłam szklanych rivoli Black Diamond, oplecione w Toho Round 11o i 15o Opaque Jet.
Słodziaczek, prawda?


I zadomowił się wśród rivoli:



A gdzie kot, tam zaraz pojawiają się i myszy. Tu akurat jedna wyskoczyła z dziury:
Myszka powstała z Toho Round 15o Ceylon Smoke i Opaque Jet.



Do rivoli doszły czarne kule shamballa:


Dobrze, że kot pomógł mi ogarnąć te nitki, bo sama nie dałabym rady:


Kot na banerku ma piękne miodowe oczy - płynne złoto, więc postanowiłam dodać kilka elementów w tym kolorze, a dokładnie 3 kokardki z Toho Round 11o i 15o Silver - Lined Lt Topaz:


Jako nośnik znów twisted tubular herringbone. Użyłam Toho Round 11o Opaque Jet i Silver - Lined Lt Topaz. Zapięcie magnetyczne.


Myszka  musi mieć wąsy:




I całość, taaaadaaaammmm:

Jak Wam się podoba?
Tradycyjnie proszę o Wasze głosy jeśli oczywiście się Wam spodobał mój Czarny Kot. Zajrzyjcie też do albumu konkursowego ile tam jest pięknych biżutków.

Życzę Wam miłego dnia :*
Buziaki
Ania

9 komentarzy:

  1. Przepiękny naszyjnik, taki oryginalny. Zachwycający jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polubiałam :) Super jest! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, jakie cudo, wymiękam. Ja naprawdę nie wiem jak Ty to robisz...nie dość, że trzeba coś takiego wymyśleć, to jeszcze wykonać. Aniu, jestem pod ogromnym wrażeniem i mimo, że nie noszę prawie w ogóle naszyjników, korali itp. (mam tylko 3 takie długie wisiory na długim łańcuchu, takie lubię do jakiejś gładkiej bluzki lub sweterka założyć), to ten bardzo mi się podoba :) masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I ta myszunia...musisz wygrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne prace ale kot wymiata:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny!!! Kotek cudny i niezawodna myszka. Głos oddany i trzymam kciuki!
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  7. tak "pożenić" kota z myszą to tylko ty umiesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęka opada, zachwyt całkowity. Chyba bym to latami robiła, o ile w ogóle bym zrobiła. hehe Cudo, nawet myszkę dojrzałam. Podziwiam całym sercem, brawoooooo. :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)