poniedziałek, 9 lipca 2018

O rowerowej pasji Mojego Męża

Witajcie Kochane,
dzisiaj będzie o czymś zupełnie innym niż zawsze. Dzisiaj nie napiszę o koralikach, nie pokażę Wam kolejnego biżutka czy innego tworka. Chociaż jakby tak na to spojrzeć to temat podobny, bo o pasji rzecz będzie a jak wiadomo nie jedno ma imię.
Mojego bzika znacie. Mójci za to rozkochał się w rowerze.
Wiadomo za Młodego tośmy Wszyscy mieli zajawkę na jeżdżenie na rowerze - przeważnie były to "składaki", "kozy" potem weszły "górale" - noooo to już było coś. Zresztą jaki nie był, ważne że jeździł. To były czasy :) Potem wiadomo szkoła, praca, małżeństwo, Dzieci ...... i dopiero w maju  2015 roku Mójci kupił rower dla siebie a potem zaraz i dla mnie. Ależ to była radocha :) Jak się dorwałam to przez tydzień nie mogłam chodzić :P taaaakie zakwasy miałam a Mój Mąż nawet lekkiego bólu. Zresztą już dawno stwierdziłam, że wygrał nogi na loterii. Zaczął jeździć na rowerze coraz więcej i dalej. We wrześniu tego samego roku nawet wystartował w Wyścigu Amatorów MTB, gdzie jak się później okazało był jednym z niewielu amatorów ;P Wyścig był trudny, a Jego rower zupełnie nie przygotowany do te typu tras ale ukończył go czym zasłużył sobie na szacunek pozostałych uczestników. Ależ byłam z Niego dumna i jestem nadal. Zaczął jeździć jeszcze więcej i dalej. Kupiłam Mu specjalny rowerowy strój na urodziny a w tym roku na Dzień Taty Szymuś dał Mu extra bidon :) Kochani, ja jak na moje możliwości i tak robię duże trasy - 25 km to mój rekord ale dla Mojegoci to za mało :P w zeszłą środę zrobił "tylko" 50 km w niecałe 2 godziny. A dzisiaj właśnie pojechał na 70 km. Pod koniec sierpnia szykuje się na wyścig na 110 km. Chyba bym to jechała tydzień :P

Mój Mąż swoją pasją zaraził też Szymka. Niedawno kupiliśmy już 20'' rower i w sobotę Szymek zrobił z nami prawie 15 km :) a w niedzielę 10 km. Zobaczcie jakie mieliśmy w sobotę chmurki:






Niestety rower Mojego Męża zaczął się psuć :( Był w serwisie i czeka go wymiana prawie wszystkiego - nawet nie wiem jak to się tam po kolei nazywa a już o kosztach nie wspomnę.

Dwa dni temu Mójci zaczął przebąkiwać coś o rowerze szosowym, bo w sumie prawie cały czas jeździ po asfalcie. Wygooglowałam i aż mi szczęka opadła jakie to drogie :/ I tak sobie przypomniałam Jego szczęśliwą, zmęczoną twarz po każdej przejechanej trasie, Jego radość ze stroju na rower, to, że rzucił palenie ale przede wszystkim to, że zawsze wspierał moją szaloną miłość do koralików -  nie tylko słowem ale i koralikowymi zakupami.
I zapragnęłam Mu ten rower dać.
Tylko jest problem, bo nie mam takiej kwoty. Stąd pomysł na założenie zrzutki na stronie zrzutka.pl
na spełnienie marzenia mojego Męża o rowerze szosowym.
Jak myślicie, uda się?
Ja wierzę, że tak.
Może przeczyta to jakaś dobra dusza albo dwie a może więcej, bo im więcej tym lepiej :)
 





Kochane proszę Was o udostępnienie posta albo linka do zrzutki: https://zrzutka.pl/r9ha68 :)

Z góry dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę i za udostępnianie :*
A Wy lubicie jeździć na rowerze?

Życzę miłego dnia.
Buziaki :*
Ania

3 komentarze:

  1. Uwielbiam jeździć na rowerze , ale mój rekord to też 25 km przez cały dzień !!A Męża wspieraj jak najbardziej w jego pasji :)
    Pomysł na zrzutkę fajny !

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze warto spróbować trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo rower to świetna rzecz!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)