środa, 27 czerwca 2018

Dracconis

Witajcie Kochane,
na początku maja trafiłam na blogu sklepu Royal Stone na tutorial na kolczyki Dracconis i przepadłam na 3 pary :) Kolczyki są pracochłonne ale warte każdej minuty im poświęconej.

Autorka tutka nazwała je smoczymi kolczykami, więc nie mogło zabraknąć pary w kolorze smoczego owocu, czyli Toho Takumi LH 11o Silver Lined Dragonfruit:


Dodatkowo na brzegach użyłam Toho Round 11o Gold Lustered Amethyst. Nie miałam niestety Daggera w odpowiednim kolorze więc użyłam szklanego, podłużnego koralika:



Druga para powstała w niebieskościach - Toho Round 11o Silver Lined Cobalt w parze z Metallic Nebula oraz Dagger tylko nie wiem jaki to kolor:




Następna para - moja osobista - składa się z 3 kolorków Toho Round 11o: Opaque Frosted Gray, Metallic Hematite (Takumi LH) i Opaque Jet, dodatkowo na brzegach Silver Lined Frosted Black Diamond i tym razem jako dynadełko Preciosa Thorn 16x5 Jet:


Kolczyki nosi się świetnie, są dłuższe ale tak w sam raz :) A tu na ludziu, czyli mła:


I zdjęcie z mojego Instagrama:


Mam kupione jeszcze Daggery w kolorach Pastel White, Jet i Yellow Gold Crystal więc kolejne pary są w planach, ale kiedy to nie pytajcie :P

I jak Wam się podobają kolczyki Dracconis? Jakie zestawienie kolorystyczne widziałybyście dla siebie?

Muszę się jeszcze pochwalić, że naszyjnik z chwostem dostał wyróżnienie w majowym wyzwaniu Otwórz Szufladę: Chwosty na blogu Szuflady :) To moje pierwsze wyróżnienie w Szufladzie :)


Nagrodą była paczucha od sklepu Pasart, która właśnie przybyła to się pochwalę od razu:


Aż nie wiem za co się zabrać najpierw :) Dziękuję :******

Marzy mi się udział w Warsztatach Twórczo Zakręconych w Ustroniu lub w jakichkolwiek innych :) Sprawdziłam na mapie i ode mnie to około 350 km. Kto jedzie? Fajnie by było spotkać się w końcu w realu :) Jedną chętną już znalazłam :)

Dziękuję, że wciąż zaglądacie :* i zostawiacie miłe słowa :***

Życzę miłego dnia Kochane.
Buziaki:*
Ania

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Mało czasu

Witajcie Kochane,
mam mało czasu, jak zapewne każda z Was i nie starcza mi go na wszystko. Trochę musiałam zadbać o zdrowie - porobić badania, jeszcze nie wszystkie ale już co nieco się wyjaśniło. Musiałam też zadbać o kondycję, bo niestety ale nie miałam jej już wcale. Ciągłe siedzenie i koralikowanie, mało snu, siedzenie po nocach i podjadanie - oj odbija się to na zdrowiu prędzej czy później. Zaczęłam jeździć na rowerze :) czasami mam towarzystwo Kochanej Sąsiadki :* to wtedy zapuszczamy się na dłuższe trasy. Nasz rekord to prawie 25 km :) Widoki są piękne:


Piękne widoki dają natchnienie na piękną biżuterię, jak te chabrowe kolczyki:


Wybaczcie, że na zdjęciu jest tylko jeden ale na robienie zdjęć też jest coraz mniej czasu.

Oczywiście cały czas koralikuję, bo nie potrafię żyć bez tych małych koralików. Ostatnio robię pierścionki, bo dostałam małe zamówienie. Tylko z obwodem palca był kłopot i musiałam naprodukować ich "kilka". Jak się potem okazało, to jeszcze nie ostatnie sztuki.


W międzyczasie Jola z Biebrzmilskiej Krainy poprosiła mnie o zrobienie koszyka na włóczki dla Znajomej. Oj co ja  się z nim miałam, a raczej z farbą. Najpierw zrobiłam koszyk po prawej:


Niestety u nas nie dostałam lakierobejcy firmy LuxDecor, więc kupiłam Vidaron. Nie kupujcie tej lakierobejcy do papierowej wikliny. Kolor - sekwoja kalifornijska bodajże - może i wyszedł piękny, po 5 warstwie, ale śmierdzi do dzisiaj a to już 4 tydzień :/ Po nerwach, 20 km na rowerze na odstresowanie się i wypleceniu drugiego koszyka, kupiłam moją ulubioną lakierobejcę LuxDecor w kolorze palisander. Dodatki dobrałam fioletowe:



Wiecie jaki jeszcze jest plus lakierobejcy LuxDecor? Zmyje się wodą i z rąk i z pędzla. Vidaron niestety nie. Dobrze że miałam akurat rękawiczki, bo aż się boję pomyśleć jak bym to zmyła przy braku odpowiedniego rozpuszczalnika. Niestety mój ulubiony pędzel trafił szlag :/




A na Dzień Dziecka pojechaliśmy do Energylandii do Zatoru. Miejsce rewelacyjne. Szymek szalał jak szalony, nie chciał do domu wracać po ponad 8 godzinach atrakcji. Polecam i Dzieciom i Starszakom i nawet dla Dorosłych nie bojących się szalonych wrażeń też się znajdą atrakcje :)



Oczywiście jedyną słuszną atrakcja według Szymusia, były autka :)





Jeżeli kiedyś będziemy mieli okazję, to na pewno tam wrócimy :)

Kończę mój krótki raport, bo zaraz lecę po Szymka. Dzisiaj był na swojej pierwszej wycieczce :) ciekawe czy Mu się podobało.

Życzę Wam miłego dnia :* dziękuję, że wciąż zaglądacie :*
Buziaki :*
Ania