piątek, 8 grudnia 2017

Auto pod kieliszkiem, czyli historia spod świecznika

Witajcie Kochane,
miałam pisać od razu 6 grudnia ale jak tylko wróciłam padłam na twarz jak mnie emocje już puściły z tych dwóch miesięcy. Aleeeee od początku:
Z zamiarem zrobienia prawa jazdy - bo o tej tajemnicy mowa - nosiłam się oj nawet nie pamiętam ile. Przed pójściem Szymka do zerówki to już miałam mieć, bo przecież na drugi koniec miasta miałam go wozić. Ale niespodziewanie wybudowali mi pod nosem przedszkole gdzie i zerówka miała być :P he he he nooooo to stwierdziłam, że na przyszły rok powoli sobie zrobię. Taaaaa... wiadomo jak to jest, jak się odkłada coś na potem. Potem minęły wakacje to nie było czasu, potem ten remont z oknami to już nie było funduszy :/ I tak na którejś wizytancji moich Rodziców, Tato stwierdził, że jak chcę robić prawo jazdy to On mi da pieniążki (dziękuję Tato :*******), ale do końca września muszę się zapisać. Do końca września, czyli za jakiś tydzień :P Przypomniałam sobie,że Znajoma kiedyś robiła prawo jazdy i chwaliła sobie Instruktora. Dostałam od Niej numer. Oczywiście nic nie powiedziałam, że to dla mnie - taka jestem niedobra. Ledwo zadzwoniłam a za dwa dni już siedziałam za kierownicą L-ki :) Noooooo nigdy nie zapomnę tej pierwszej godziny :P Mój Instruktor Pan Darek pokazał mi jak ustawić wszystko, gdzie jest gaz, hamulec i sprzęgło i heja w drogę :P jak wysiadłam to tak mi się nogi trzęsły a micha cieszyła, że ludzie pewnie myśleli żem wariatka. Sama byłam w szoku, że nie wjechałam do rowu :P
I tak powoli przez prawie dwa miesiące, korzystając z godzin kiedy Szymek był w zerówce lub popołudniami kiedy Mójci był już w domku - zdobywałam kamienie milowe w prowadzeniu samochodu. Czasem było dobrze ale zdarzały się i dni kiedy chciałam to wszystko rzucić w diabły! W międzyczasie uczyłam się teorii - przepisy, zasady, skrzyżowania, znaki .... kosmos. Moje myśli i wszystko inne podporządkowane było nauce jazdy. Nie mogłam spać, nie mogłam się skupić na niczym innym, zaniedbałam nie tylko bloga i Was....
Kiedy zaczynałam kurs, myślałam sobie, że 30 godzin będę chyba jeździła w pół roku i nie mogłam się doczekać kiedy to już minie. Ale kiedy wyjeździłam ostatnie dwie godziny, chciało mi się ryczeć, że to już koniec. Będę zawsze miło wspominała czas w L-ce z Panem Darkiem i samego Pana Darka też - ależ ten Człowiek ma cierpliwość i stalowe nerwy. Będę zawsze wdzięczna, że nauczył mnie jeździć z głową i mam nadzieję, że zasady jakie mi wpoił będę pamiętała już zawsze i jeździła rozważnie :) I wszystkim będę Pana polecała :)
Teorię zdałam na 100 %. Chociaż wiedziałam, że umiem to stres był i to duży. Za to na egzaminie praktycznym w pierwszym terminie (29.11) zjadły mnie nerwy. Zapomniałam dosłownie wszystkiego - nawet która to prawa a która lewa strona. Później sama siebie pukałam w czoło, że ten stres nie był potrzebny ale już było za późno. Drugi termin miał być 6 grudnia. Na samą myśl o tym stawało mi serce. Wszyscy dodawali mi otuchy. Na 18 urodzinach Chrześniaka Mojego Męża przyznałam się, że mam egzamin i Wszyscy obiecali trzymać kciuki. I przyszła też paczka od Małgosi X a w niej Album Motylinki i piękne ilustracje i jeszcze piękniejsze wiersze a najpiękniejsze serducho Gosi :* (album pokażę Wam następnym razem). Brat, który zdał pozytywnie teorię na kierowcę tira powiedział "jutro Ty". Postanowiłam, że nie będę się stresować - co ma być to będzie :) Niby łatwo powiedzieć, gorzej zrobić ale jakoś się udało i mniej się denerwowałam. Mniej nerwów, mniej błędów a co za tym idzie - POZYTYWNY wynik egzaminu :)))))) Udało się :))))) Za dwa tygodnie odbieram dokument i zaczynam jeździć. A na wiosnę obiecałyśmy sobie z Natalią, która też niedawno zrobiła prawo jazdy, że spotykamy się w połowie drogi, żeby wreszcie się poznać na żywo :))))))) już nie mogę się doczekać. 

W przerwach między nauką, jazdami i życiem, wykradałam chwile na szeroko pojęte rękodzieło. To jest to co mnie uspokaja, co daje mi radość i wytchnienie, co ładuje moje wewnętrzne akumulatorki.

Taki oto świecznik (pomysł z choinką na aucie zawidziany w otchłani internetu) poczyniłam dla Pana Darka w ramach podziękowania z kurs:





Świecznik się podobał :)

A że były jeszcze 2 plasterki brzozy a i Szymek chętnie oddał małe samochodziki to zrobiłam jeszcze dwa świeczniki. Oczywiście nie za darmoszkę oddał - muszę za każde takie małe autko odkupić Mu Hot Wheelsa :P ot biznesmen:










I jak Wam się podobają takie świeczniki?

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca :) Wiem, rozpisałam się ale było mi to potrzebne :* Dziękuję :*
Podziękowania należą się też Wszystkim, którzy mnie wspierali i świadomie, bo wiedzieli, i nieświadomie, bo już tak mają :* Dziękuję Rodzicom - Tacie, bo bez Niego by nie było tego wszystkiego, Mamie, bo mogłam się wygadać po każdej jeździe i przyjechała popilnować Szymusia jak się rozchorował. Dziękuję Mojemu Mężowi Kochanemu, że ze mną wytrzymał i nie krzyczał jak czasami nie było obiadu :P i Szymusiowi mojemu też dziękuję, za wszystko a najbardziej za tego przytulaska po nieudanym egzaminie :*

Życzę Wam miłego dnia :*
Buziaki :*
Ania

13 komentarzy:

  1. Aniu jeszcze raz gratulacje! A świeczniki są super!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, gratuluję z całego serca i życzę samych szerokich dróg. Świeczniki są wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu jeszcze raz gratuluje!!!:* Jednocześnie przeżywałyśmy te same emocje, dzięki temu było lżej znieść ten stres:)
    A świeczniki są prześliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, gratulacje!!!!!!!!!!! Świeczniki super!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana gratuluję a świeczniki rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętasz, że obiecałaś mnie odwiedzić, jak już dostaniesz prawko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba czeka mnie tourne :P

      Usuń
    2. Aniu, gratulacje! Pomysł na świeczniki z autkami fantastyczny! Pozdrawiam Ciebie i Szymusia.

      Usuń
  7. Super moje gratulacje, też ostatnio zdałam prawko :), wiem co to za ulga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i gratuluję również Kochana :**** Buziaki :****

      Usuń
  8. Aniu gratulacje! Zuch Dziewczyna :) pamiętaj tylko żeby po odebraniu prawka jak najwięcej jeździć, bo ja sama to zaniedbałam i potem ciężko mi było wsiąść za kółko. Nic tylko życzyć szerokich dróg! :) A świeczniki baardzo pomysłowe i takie 'trafiające w punkt' :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)