poniedziałek, 27 czerwca 2016

Uffffff jak było gorąco ....

Witajcie Kochani,
piszę tego posta o godzinie 22 po drugim dniu X Festiwalu Rękodzieła w Lubinie. Wcześniej była burza i ulewa więc wreszcie jest cudownie chłodno :)))))) Siedzę sobie przy otwartym balkonie i czuję ten chłodek wdzierający się do nagrzanego mieszkania. Dzisiaj będzie się dobrze spało.
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego tak się delektuję - to odpowiednie słowo :) Ano dlatego, że przez dwa festiwalowe dni smażyłam się niczym na patelni, na moim stoisku.
Kochani na Festiwal Rękodzieła przyjechałam w piątek ok godziny 11 coby się do 12 rozłożyć na spokojnie. Termometr wskazywał już ogniste 35 stopni! Wierzcie mi, że rozkładanie się w takim skwarze nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Na szczęście dzień wcześniej spędziłam pół popołudnia na przygotowaniu sobie względnie wszystkich stojaczków, cen .... Jak ja się cieszę, że zrobiłam sobie walizkę na kolczyki. Pyk, pyk otwieram i gotowe. Wszystko wisi na swoim miejscu ładnie i nic nawet nie musiałam poprawiać :) Chyba bym tam odpłynęła, jakbym miała te wszystkie kolczyki wieszać na miejscu. Szok! Po prostu upał był niedowytrzymania. Woda robiła się cieplutka, nie do wypicia, wręcz nie do niczego! W pierwszym dniu dzieliłam mój domek z przecudowną bardzo zdolną Osóbką - Gosią :* Ona to zakupiła u mnie pierwszą parę kolczyków :* a sama tworzy przewspaniałe tworki i ma bardzo dobre i ogromne serduszko. Dziękuję Ci Gosiu za wspaniałe towarzystwo.
Kochani to jest właśnie to co uwielbiam w kiermaszach - poznawanie nowych wspaniałych Rękodzielników a także spotkania ze znajomymi Twórcami :)




Było taaaaaak mega gorąco, że nawet nie wiem jak Wam to opisać. Najpierw grzało mi słoneczko w doopke a potem w buźkę. Wiaterek tylko leciutko sobie powiewał a na niebie nie było ani jednej chmurki. Jakże zazdrośnie spoglądałyśmy obie z Gosią na domki ustawione w alejce kasztanów, skryte w cieniu tych wspaniałych drzew. Ach jo..... nie dziwię się więc wcale Ludzikom, że nie chciało im się wychodzić ze swoich domków i opuszczać chłodzące wentylatorki coby do nas przyjść. Szczerze, to mi też by się nie chciało :P Także jak się domyślacie, Oglądających było jak na lekarstwo a Kupujących jeszcze mniej. Koraliki wszelakiej maści, a zwłaszcza szklane nagrzały się tak, że myślałam, że zaraz wybuchną, aż parzyło w rękę jak się ich dotykało. Po powrocie do domku i prysznicu, padłam na twarz!

Drugiego dnia stawiłam się też około 11. Tym razem jednak miałam cały domek dla siebie i rozłożyłam się iście po królewsku na całej powierzchni :P Też było gorąco ale wiał bardzo silny wiatr, który chociaż troszkę mieszał powietrze a przy okazji wywracał wszystko co chciał, zwłaszcza moje biedne tekturkowe stojaki na biżu. Ok 13 przyszła jednak 5 minutowa ulewa, która ochłodzenia nie przyniosła żadnego a tylko zmoczyła mi pół stoiska. Po ulewie była straszna duchota. Ok godziny 15 nastąpiło totalne wyludnienie - mecz Polska - Szwajcaria. Jakże żałowałam, że nie mogę zobaczyć relacji w telewizji, za to ktoś tam, gdzieś tam słuchał w radiu, innym przez telefon donosiła na bieżąco Rodzinka .... w pewnym momencie myślałam już że Błaszczykowski strzelił 3 bramki :P he he he he taka była dezinformacja :P ale wiem już wszystko - JESTEŚMY W ĆWIERĆFINALE :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) a stąd tylko jeden krok do finału :)

Drugi dzień nie był wcale lepszy pod względem sprzedażowym. Za to spędziłam go z moimi wspaniałymi Sąsiadkami Dekupażystkami - Gosią i Agą.
Trafiło nam się nawet zaproszenie na kolejny Kiermasz Rękodzieła, który już za tydzień - 2 lipca. Ale muszę to jeszcze przemyśleć - mam w pamięci zeszłoroczne 45 stopni :P Mójci oczywiście mnie namawia, żebym jechała. Dziewuszki nie wiem co Mu się stało. Chyba widzi ile tego wszystkiego mam, a może ma dość sponsorowania moich koralikowych zakupów? :P



Jak się okazało Aga za miesiąc bierze ślub i nie ma jeszcze biżuterii, postanowiłam Jej sprezentować piękny komplecik ślubny:




Nic nie chciałam w zamian a dostałam cudną bombkę i zakładkę do książki. Tylko zobaczcie jakie cudeńka, a medalion jest mega gładki i pięknie się błyszczy, i te spękania:


Około godziny 18 zaczęły zbierać się czarne chmury nad Lubinem. Wszyscy zaczęliśmy się pakowałać w przyspieszonym tempie. Gdy wyjeżdżałam z miasta, zaczęło padać. Na następny dzień czytałam na portalu internetowym lubin.pl że nad Lubinem przeszła ulewa i bardzo silny wiatr, przez co odwołano dwa koncerty z trwających Dni Lubina.

Powiem Wam Kochani, że zagrzałam się przez te dwa dni, aż mi do zimy starczy ciepełka :)
Mimo iż nie sprzedałam za wiele to spędziłam bardzo fajne dwa dni i opaliłam się jakbym nad morzem była :P także są i plusy :*

Na szczęście w niedzielę się już ochłodziło. Mam nadzieję, że aż takch upałów już nie będzie, bo nie da się normalnie funkcjonować. A i Szymek nie mógł skorzystać z atrakcji jakie były przygotowane dla Dzieci i z wesołego miasteczka. Dopiero wieczorkiem pierwszego dnia wyciągnął Mojegoci i Teściową na mały wypad :) Na drugi dzień jednak z powodu złej pogody dmuchańce się poskładały i Szymuś był bardzo smutny.

Dziękuję Centrum Kultury Muza za organizację X Ogólnopolskiego Festiwalu Rękodzieła :* Kobitki pięknie to wszystko przygotowały :*

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pamiętajcie o wyzwaniu w Art-Piaskownicy Kolory- w kropki :) Weźcie udział :* możecie zgłaszać tworki wykonane różnymi technikami. Pamiętajcie tylko, że im więcej kropek tym lepiej :)

Życzę miłego dnia :)
Buziaki :*

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam tu zaglądać bo zawsze jestem mile zaskoczona ! Podziwiam i pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu no to się namęczyłaś w tym upale. szkoda, ze tak mało sprzedałaś, ale tak to u nas bywa....

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, super stoisko, a walizeczka rewelacja z taką piękną zawartością ! Pozdrawiam wakacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety taki to naród nasz, który rękodzieła nie docenia. Klientka chętnie zapłaci 80-100 zł za naszyjnik z gotowych plastikowych czy szklanych elementów nanizanych na sznur, przy którym pracy ludzkiej było może na 15min i którego prawdziwa wartość to może 15 zł, ale jak widzi ręcznie robiony biżutek sprzedawany przez jego twórcę to zaczyna wydziwiać. Od artysty drogo, a ze sklepu to nie drogo i kupuje. Tego nie pojmę za nic. Podziwiam Cię za próbę wystawienia prac dla szerszej widowni. Ja bym swoimi biżutkami obłożyła duuuży stół, ale w Polsce sprzedawać rękodzieło - szkoda zachodu. W Holandii czy we Francji te rzeczy traktowane byłyby jak dzieła sztuki niemal, a u nas ... ech. Pozdrawiam i powodzenia życzę :) oraz odpowiedniej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne te Twoje tworki. Z kiermaszami- wiadomo jak jest- ja się nigdy nie odważyłam... Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękności Aniu, gratuluję cudownego stoiska :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ufć przeżyłaś ten upał i to na dworze szacun ogromny :* powiem Ci, podziwiam Cię za kiermasz, ja byłam 2 razy- nie dziękuję ( może akurat na takie trafiłam ) a bizutki Twoje są niesamowite :* talenciara z Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z kiermaszami rożnie bywa. Wszystko ma na nie wpływ. Pogoda, dzień tygodnia, co leci w tv, itp., itd. Każdy kiermasz jest inny. Także polecam ci wziąć udział w kolejnym. Bedzie to inne miejsce inny dzień,powinno być inaczej :) cudny komplecik sprezentowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Upał dał się wszystkim we znaki Piękne stoisko miałaś no ale szkoda ze przez upał mało sprzedałaś

    OdpowiedzUsuń
  10. wiem o czym piszesz bo ja mam ponad miesiąc takie upały; każdego dnia niemalże albo i 50 stopni na termometrze; opady były 17 czerwca; mam dosyć... nie funkcjonuję; nic nie jestem w stanie zrobić
    pozdrawiam
    ładne miałaś stoisko; następnym razem pewnie będzie lepiej
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Z chęcią bym się wybrała na taki kiermasz jako kupująca bądź obserwator - podziwiator

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)