piątek, 27 maja 2016

Nie cierpię różowego

Witajcie Kochani,
ale dostałam zrypy od Was :* Ale w sumie należało mi się! Już po koszyczku powinnam sie nauczyć brać zaliczki albo nie brać zlecenia wcale. Ach jo... jak ktoś jest za "miętki"  to potem wiadomo - kop w doopke. Na szczeście (albo i nie) doopke mam dużą :p he he he he he he :))))

No to dzisiaj Wam pokażę owy komplet.

Moją niechęć do koloru różowego znacie. Jakoś w ogóle nie widzę się w tym kolorze, no nie lubię cholera różowego. Mam biżu różowe, ale nie noszę go prawie wcale.
I trafiło mi się zamówienie właśnie na różowo-szary komplet. Ok, ja nie lubię różowego, ale przecież zrobić mogę :) a przynajmniej tak mi się wydawało.

Na początek musiałam zamówić różowe koraliki Toho, bo tych u mnie jak na lekarstwo. Komplet miał pasować idealnie do sukienki, której zdjęcie dostałam. Postanowiłam zamówić też rivoli. Kiedy przyszły zaczęłam .... dziergać i pruć, dziergać i pruć ... Miałam dwa kolory rivoli: ciemny róż i bardzo jaśniutki. Najpierw chciałam je połączyć, potem zrezygnowałam. Najpierw chciałam łączyć róż z szarym na jednym rivoli, potem zrezygnowałam. I tak przez 3 dni :/ Natalka, która prowadzi bloga Zaczarowany papier, była moim doradcą :P i ona jedna wie ile czasu się męczyłam. Potem postanowiłam dać sobie spokój na dzień, a w sumie wyszło, że nic nie robiłam przez 2 dni. I niby już miałam koncepcję i nagle mnie olśniło i wszystko sprułam doszczętnie.

I zrobiłam to:


Pomyślałam, że przydałby się jakiś ciekawy nośnik. Najpierw miał to być łańcuszek, ale w ogóle nie pasowało mi to połączenie. Potem pomyślałam o sznurze szydełkowo - koralikowym, ale tu znowu pojawił się problem połączenia sznura z gotowym elementem, a nie chciałam tych metalowych końcówek, przy rivoli, bo to już nie wyglądało by elegancko. I mnie znowu olśniło: twisted tubular herringbone. Już dawno miałam w planach nauczenie się go.
Skorzystałam z tej świetnej instrukcji ze strony kadoro.pl. Przyznam, że na początku mi się motało i nie mogłam zajarzyć ale teraz mogę robić go z pamięci :)

Tak wygląda gotowy komplet:






A to "gołe" jeszcze rivoli:


I kilka prób, nie wszystkie zdążyłam sfotografować, tak szybko się pruły :P:





I jak? Mam nadzieję, że podoba Wam się efekt końcowy, bo ja jestem zadowolona. Próbowałam tyle razy, że już nie pamiętam nawet ile, prułam, dziergałam od nowa, aż wreszcie uznałam, że mi się podoba.
A wiecie co mnie napędzało? Po części to, że jestem uparta. Ale przede wszystkim to, że to było zamówienie, na które ktoś czekał. Jakby nie to, to bym pewnie dała sobie spokój już dawno, albo nawet się nie zabrała za taką kombinację kolorystyczną. Taaaaaaa.....

Zapraszam wszystkie miłośniczki różowego, bo komplet jest do wzięcia.

Małymi krokami zbliża się magiczne 200 000 wyświetleń. Jeśli złapiecie licznik na gorącym uczynku, przyślijcie mi screena. Przewidziana nagroda :)

Wiecie co, tych rivoli to zakupiłam trochę :P i tak chyba teraz będę Was nimi męczyła, bo jak na różowe nie miałam pomysłu, tak na resztę mam :))))) tylko mi teraz Toho Round 15o zaczyna brakować :P

Ajajajajaj ..... marfewka jeszcze na mnie czeka, bo miesiąc się kończy.

Miłego weekendu życzę :)
Buziaki :****

czwartek, 26 maja 2016

Dom pełen motyli

Witajcie Kochani,
oj dzisiaj jestem zła jak osa :/
Zrobiłam na zamówienie komplet - naszyjnik i kolczyki (o którym będzie kiedy indziej, jak ochłonę) - i Pani się rozmyśliła, bo okazało się za drogo. Szkoda tylko, że przy składaniu zamówienia i potem, nawet raz nie zapytała się o cenę, ani nie mówiła nic o ramie cenowej w jakiej mam się zmieścić. Ach jo... trudno. Nie będę się rozwijała, bo po co się nakręcać i wkurzać jeszcze bardziej.
A najlepsze jest to, że jak powiedziałam Mojemuci to jeszcze na mnie nakrzyczał. No! Wyobrażacie sobie? Że jestem za dobra, bo w sumie nic Jej nie powiedziałam niemiłego ani w ogóle.... mimo iż naprawdę napracowałam się przy zamówieniu, nawet nauczyłam się nowej techniki robienia sznurów, no i specjalnie zamawiałam koraliki i rivoli. Ale co ja poradzę? Nie jestem taka, żeby po kimś jechać. Wolę swoją kwestię przemilczeć i się najzwyczajniej w świecie rozłączyć - bo to była rozmowa telefoniczna. Zawsze mawiam "nie moje sumienie".
No to się pożaliłam :*

Ale to nie koniec. Ulcia, która prowadzi bloga Kulskowo - kolorowo, niteczkowo i nie tylko ... - w ramach 2 części naszej wymianki - wysłała mi arcydzieło - nie przesadzam - istne arcydzieło, mistrzostwo świata. No i paczuszka przyszła tak zdewastowana i zgnieciona, że aż przykro. No szlag by trafił pocztę! Wy wiecie, że ja kiedyś na własne oczy widziałam jak pewna Pani z poczty dosłownie ściągała ciągnąc po schodach wór z przesyłkami. A potem jeszcze ciągnęła go jak szmatę po chodniku. No to jak te paczki potem wyglądają, a ich zawartości? Ula i tak bardzo bardzo szczelnie wszystko zawinęła. Masakra!

Naprostowałam domeczek mój prześliczny, ale daszek i tak jest zwichrowany :(
Zobaczcie jakie cuuuuuuuudooooooo dostałam:






Prawda, że arcydzieło?
Ulcia, domek jest piękny, wspaniały, pełen motyli i kwiatów, a mnogość technik jest przeogromna! Uleńka, jesteś Mistrzynią :* a nawet Czarodziejką :****
Każda ścianka jest jak bajka, tajemniczy ogród, w którym latają rajskie motyle.
A na daszku SzAŁ :)))))) he he he he nawet nie wiedziałam, że nasze inicjały tak się układają :P
Jak chcecie wiedzieć jak domek wyglądał, przed zgnieceniem, zobaczcie koniecznie u Uli, tam możecie obejść go dookoła i posłuchać przy tym pięknej bajecznej opowieści jaką snuje Ula :*

A zobaczcie ile cudeniek się zmieściło w domku:


Pełno motyli:


Dwie babeczkowe podkładki - już w użyciu :)


Są papierki, scrapki i inne przydasie - hmmmm..... czy mi się wydaje czy mam się wziąć za kartki?


Dziękuję Ci Kochana za te cudeńka wszystkie :****** a zwłaszcza za domek :*
A wiecie, że Szymuś już przymierzał czy autka pasują w domku? I ile się ich zmieści. He he he i stwierdził, że może to być garaż na jego Hot Wheelsy :P ach jo... będzie walka o domek :P Albo będę Mu musiała zrobić coś w zamian, żeby mi się resoraki nie zadomowiły wśród moich przepięknych motyli.

Zajrzyjcie na bloga Uli - Kulskowo - kolorowo, niteczkowo i nie tylko ...  zobaczycie jakie piękne kartki, hafty i nie tylko tworzy ta niezwykle zdolna Babeczka :*

Dziękuję, że zaglądacie, że komentujecie :* Witam nową Obserwatorkę :)

Życzę miłego dnia :*
Buziaki :*

niedziela, 22 maja 2016

Rozdział 1 Hematytowa opowieść

Witajcie Kochani,
wbrew tytułowi dzisiejszego posta nie zmieniam tematyki bloga :P Nie będzie żadnej typowej opowieści :) Raczej cykl biżutków w jednej barwie. Ten będzie o biżuterii w pięknym hematytowym kolorze, który mnie zaczarował na samym początku mojej biżuteryjnej przygody, czyli dawno dawno temu :) Nie wiem jak to jest ale uzupełniając zapasy koralików zawsze ale to zawsze zawsze kupuję Toho Takumi LH Round 11o Metallic Hematite - to takie same koraliki jak Toho Round 11o tylko ich otwór jest o 15% większy, przez co się lepiej dziabie i można więcej razy przejść przez niego nitką :)

A wiecie, że moja pierwsza bransoletka jaką wykonałam sznurem szydełkowo-koralikowym była właśnie z koralików Toho Takumi LH Round 11o Metallic Hematite? Także chyba mam do nich mały sentyment :) To taki kolor niby czarny niby szary, ciemny, z przepięknym metalicznym połyskiem.

Już kiedyś robiłam taki naszyjnik, na bazie siatki do caprice, ale zszytej i tworzącej tunel. Tamten był bardziej płaski, ale do tego włożyłam siatkę jubilerską i przez to zrobił się niemal okrągły i fajnie grubiutki. W naszyjniku zapięcie jest magnetyczne. Do kompletu dorobiłam bransoletkę a także siatkowe kolczyki:






Powiem Wam, że ten naszyjnik prezentuje się rewelacyjnie na szyi :)






Zrobiłam jeszcze drugi komplet. Kolczyki indiańskie z Preciosa Thorn 16x5mm na końcach i bransoletka:




A kolejny komplet tworzą naszyjnik i bransoletka:





Czyż ten kolor nie jest piękny?

Mam nadzieję, że podzielicie moją miłość to hematytowego koloru i powyższe komplety znajdą nowe domki :*

W poprzednim poście chciałam rozdać 4 pary kompletów modelinkowych. Poprosiłam Was o komentarz i podanie w nim 2 kolorów kompletów jakie Wam się podobają.
Jako że po dwa kolory podały:

Anita T. Robótkowy zakamarek - czerwony i zielony
Anna Gerszendorf Biżuteria i rękodzieło AnGer - niebieski i czerwony
Ula K Kulskowo - kolorowo, niteczkowo i nie tylko - brązowy i czerwony

więc te Babeczki je dostaną :* Dziewuszki, przyślijcie mi na mejla adresy :***
A że kompletów miało być do rozdania 4 to ten ostatni dostanie - wg numerka podanego przez Szymusia czyli 5 i pomijając powyższe Babeczki:

Kasia Trochę Radości - czarny.

Kasiu na Twój adres też czekam :)

Dziękuję, że zaglądacie i zostawiacie miłe słowa :)

Życzę miłego dnia :*
U nas dzisiaj jest baaaaaardzo cieplutko :)
Buziaki :*

wtorek, 17 maja 2016

Przyprodukcja

Witajcie Kochani,
bardzo Wam dziękuję za życzenia :******

Na początku roku dostałam zamówienie na wędkarza od Pani Ewy. Szczerze Wam powiem, że zgodziłam się z pewnymi obawami. Kiedyś już lepiłam wędkarza - mojego Tatę - ale to była niespodzianka i jakby mi nie wyszło to by po prostu go nie było a zamówienie to jednak stres. Lepiłam go 3 dni - najpierw szkielecik dwa razy (dwa dni), bo mi nie wyszło za pierwszym razem. Potem całą resztę na raz - chyba z 10 godzin. Ależ mnie potem plecy bolały ale byłam bardzo zadowolona z efektu - zwłaszcza z kurtki :) No a potem przyszedł moment pomalowania twarzy i oczywiście spieprzyłam sprawę! Zdolności malarskich nie mam wcale - no chyba, że do malowania ścian czy tworków - ale to się tutaj nie liczyło. Agrrrrrr...... Pan Bartek (bo tak mam na imię owy wędkarz) miał mieć lekki zarost a wygląda jakby miał brodę, zresztą zrobiłam najpierw czarne włosy i zarost a Pan Bartek ma je w kolorze brązowym. Załamka! Ale przemalowałam. Pani Ewa zaakceptowała efekt końcowy i taadddaaammm - poznajcie Pana Bartka:








Pani Ewo dziękuję za zamówienie :*

A przy okazji robienia wędkarza, powstało kilka - no dobra trochę więcej - kompletów róż i serc. Taka mała przyprodukcja :)
A że jest to 400 post, to pomyślałam sobie, że obdaruję 4 Osóbki - po jednej na każdą setkę :)
Więc jeśli macie ochotę na taki komplet - nie - na dwa komplety, to piszcie w komentarzu, które się Wam podobają kolory i kształty :) Czas do piątku 20 maja do godziny 12.00
Bez banerków, bez rozgłosu, kto zajrzy i przeczyta - ten ma szansę :)







Muszę Wam jeszcze pokazać konwalie, które dostałam od Rodziców na urodzinki - pachną cudownie:



Wczoraj czekałam na mnie jeszcze niespodzianka - kartka od Dorci, która prowadzi bloga Dorota ma kota:


Dziękuję Kochana :*****

Dziękuję Wam, że zaglądacie :*

Życzę miłego dnia :*
Buziaki :***