piątek, 5 lutego 2016

Ach jo...

Witajcie Kochani,
dzisiaj miał być post o czymś zupełnie innym, bardziej przyjemnym. Niestety... rzecz dzisiaj będzie o pewnym koszyku i ramce:





Jakiś czas temu pewna Baba - bo teraz inaczej Jej nazwać nie mogę - zamówiła u mnie koszyczek na święconkę o wymiarach 20x30 cm. Wydał mi się z lekka duży ale jak to mówią "nasz klient nasz pan". Zresztą każdy nosi do święcenia ile chce czy tam potrzebuje. W dbałości więc o zawartość koszyczka naszpikowałam go drutem coby był naprawdę mocny i wytrzymały. W dbałości o klienta - czytaj Babę - zakupiłam lakierobejcę w kolorze pięknego orzecha. Z dobrego serca zaś, po tym jak się dowiedziałam, że owa Baba również zajmuje się rękodziełem, robi jaja karczochy - wrzuciłam na bloga ogłoszenie o tym. Nie szukajcie, już nie ma. Wykonałam koszyczek. Dodatkowo Baba zamówiła sobie ramkę na zdjęcia z papierowej wikliny. Wykonałam i ramkę. Wysłałam zdjęcia. Wszystko zostało zaakceptowane a koszyczek nazwany wręcz "zajebistym". Po około 3 godzinach dostałam smsa z tekstem "ale duży ten koszyk". Odpisałam, że taki zamawiała. Po wymianie smsów, gdzie już w pewnym momencie zwątpiłam czy Baba się nie rozmyśli, a nawet zaproponowałam dodatkowe zrobienie mniejszego za niewielką opłatą - Baba napisała, że bierze! Uffff.... Na początku umówiłyśmy się, że pieniążki zostaną wpłacone na konto, ale Baba zmieniła zdanie i wysłałam koszyk i ramkę za pobraniem. Zapłaciłam 20 zł. Sprawdzałam na stronie Poczty Polskiej kiedy doszło i patrzę a tam awizo. Ok. Może akurat Baby nie było w domu. Sprawdzam i sprawdzam a paczka nadal na poczcie. Po tygodniu wystawiono powtórne awizo a Baba przestała odpisywać na moje smsy. Cóż wiedziałam jak to się skończy. Dzisiaj paczka do mnie wróciła a jak wkur*** zdenerwowana oczywiście - musiałam dopłacić jeszcze 11 zł za zwrot. Uprzejmy Pan Listonosz i ciekawski zarazem, doradził mi zgłoszenie sprawy na olx.pl - bo tam najprawdopodobniej Baba mnie znalazła - lub na policję jako próba wyłudzenia. Jest to jakieś wyjście i dobrze wiedzieć o takich możliwościach.

Kochani wiecie co mnie boli najbardziej? Nie praca, czas i serce jakie włożyłam w wykonanie zamówienia. Nawet nie koszty poniesione za wysyłkę i zwrot czy farbę i drut. Tylko chamstwo Baby. Chamstwo Baby, która zajmuje się rękodziełem. Chamstwo więc rękodzielnika! Przykro i wstyd! Mam nadzieję, że to czytasz i chociaż jest Ci głupio! A wystarczyło napisać przed wysyłką, że się rozmyśliłaś! Albo zwykłe przepraszam już po!

Przepraszam Was Kochani ale musiałam się wyżalić :*

Nie życzę Wam takich Klientów. I mam nadzieję, że nikt z Was się z taką przykrą sytuacją nie spotkał :( Piszcie w komentarzach :*

Buziaki :****

PS. Koszyk i ramka w pakiecie są do wzięcia. Może być na wymiankę. Kto chce?

11 komentarzy:

  1. No co za babsko obrzydliwe, jak tak można??!!;/ I to jeszcze rękodzielniczka, SZOK. Może jak ją kiedyś spotka to samo to zrozumie jak idiotycznie i niegodnie postąpiła. Choć żeby to poczuć to chyba jednak tą godność trzeba mieć, a u tej baby najwidoczniej tego zabrakło. Masz rację powinnaś to gdzieś zgłosić, by nikogo więcej tak nie oszukała. Skoro teraz tak postąpiła to pewnie wcześniej już też tak robiła, ehh nie wiadomo ile w ten sposób osób oszukała i ile rzeczy "zdobyła". Tacy ludzie nie powinni czuć się bezkarni. P.S. AnGer na swoim blogu ma czarną listę nieuczciwych rękodzielników i blogerów, może powinnaś do Niej napisać z namiarami do tej naciągaczki

    OdpowiedzUsuń
  2. Szok to mało powiedziane ,czytałam i nie wierzyłam własnym oczom co czytam !!!Niestety są ludzie i ludziska :(
    A koszyk piękny i jak starannie wykonany ,na pewno znajdzie uczciwą właścicielkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana Aniu :)
    Wiem, że słowa Cię nie pocieszą. Wiem, jak to jest, chociaż ja o rękodziele nie mam zielonego pojęcia. Zaglądam na Twój blog i za każdym razem zachwycam się Twoimi istnymi arcydziełami. Gdybym miała pieniążki, chętnie kupiłabym ten koszyczek.
    Widzisz, chamstwo w ostatnim czasie przybiera na sile. I doradzam Ci, podobnie, jak pan listonosz. Zgłoś i ewidentnie, oficjalnie pisz o takich przypadkach - ludziach - babach. Mało tego, powinnaś innych przestrzegać i napisać jej dane, typu imię i nazwisko, żeby innych nie miała możliwości naciągać.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego. Wiem, ile pracy, czasu i serca wkłada się w takie cudeńka. Koleżanka tez się tym zajmuje, czasami organizuje jakieś warsztaty u nas w WDK-u. Dlatego wiem :)
    Pozdrawiam :)
    Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz kochana, że są ludzie i parapety... ależ Ci się trafiło- ale nie martw się to głupie babsko jeszcze dostanie od losu kopa w tyłek, bo nie tylko dobro do nas wraca, ale zło też :) ja bym chętnie przygarnęła i koszyczek i ramkę, ale teraz nie mam czasu na wymiankę (chyba że mi przetrzymasz :D ), no i wiesz, że najbardziej to marzę o rowerku :) ale papierowiklinowe cuda to uwielbiam w każdej postaci :)
    oby Cię już więcej takie sytuacje nie spotkały - trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję Aniu ;( właśnie dlatego nie robię na zamówienie, bo z reguły tyle pieniędzy... drogo i takie tam... to i tak dobrze, że wróciło, a nie uwierzyłaś w jej dobre serce i że nie wysłałaś na zasadzie, że później zapłaci, bo mogłabyś jej prezent zrobić, szkoda Twoje pracy, no i koszt na PP musiałaś pokryć... ja sama widzisz moje hasło jest bardzo realne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam takie osoby, dlatego zaczęłam stosować zaliczki. Najpierw wpłata na konto dopiero biorę się za pracę. Wys. zaliczki w zależności od wartości przedmiotu minimum 20 zł. I problem mam z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł Kochana. Muszę zacząć stosować :*

      Usuń
  7. Aniu wiem przez co przechodzisz, ja też się tak nacięłam, wykonałam pewnej Pani 30 królików z origami, dokładnie rok temu na święta wielkanocne, na początku wszystko pięknie, ale potem dziwnie zwlekała z zapłatą, aż w końcu kontakt z jej strony sie urwał. I tak zostałam z zapasem królików na kilka przyszłych świąt. Gosia bardzo dobrze mówi o tych zaliczkach, tylko czasami jak ktoś słyszy o zaliczce to się rozmyśla, a człowiek chcąc sprzedać dany przedmiot godzi się, bo ma wiarę w ludzi i zaufanie. I tak kółko się zamyka.

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety ale coraz więcej jest takich osób; dlatego ja proszę o wpłatę zaliczki;
    też ostatnio miałam przypadek, że ktoś chciał duży obrus z szydełkowych elementów i zamówił takowy; napisałam ma wpłacić tyle i tyle zaliczki; poprosiła o nr konta; oczywiście pieniądze nie weszły; więc napisałam, że dopóki kasy nie będzie ( kupuję za zaliczkę nici ) nie zacznę roboty; wtedy napisała... że nie chce... ot co zrobić takie czasy

    OdpowiedzUsuń
  9. Natka ma rację, to zwykła wyłudzaczka jest!
    A zaliczki to na pewno dobry pomysł, wyeliminuje takich naciągaczy, jak ktoś jest zdecydowany i uczciwy to żadna zaliczka nie będzie stanowić problemu.
    A rękodzielnicy zawsze wywiązują się z zamówień.

    Tak, masz prawo się złościć, bo to niefajne było! :-/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana Aniu, jakże przykro czytać o ludziach tak nieodpowiedzialnych... Aż szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)