sobota, 21 lutego 2015

Bajka o sile marzenia

Witajcie Kochani,
tak się zastanawiam czy domyślacie się o co chodzi? Jeśli nie, to już spieszę z wyjaśnieniami. Opowiem Wam Kochani bajkę o sile marzenia, uporze i dobrych Ludkach :)

Dawno, dawno temu była sobie bardzo uparta Ania :P .......
Znacie moje zamiłowanie do bransoletek wykonywanych sznurem szydełkowo koralikowym. Wiecie też, że dostałam takie już od 
Kasi z bloga Trochę radości  do podglądnięcia o tu
i od Natalii z bloga Zaczarowany papier do podglądnięcia tutaj.
I wiecie, albo i nie :P że sama też próbowałam takowe poczynić :P Zakupiłam szydełko do tegoż celu, którego moje oczy nie ogarniały wcale a wcale, bo dla mnie to wyglądało jak jakaś dziwna igła :P Znalazłam na YouTube fajnego tutka od doitchoByChola: 



Jak się okazało Chola prowadzi również bloga do-it-cho.

Zasiadłam przed monitorem i przez kilka ładnych godzin moim jedynym sukcesem było zrobienie łańcuszka :P nie mogłam zrobić tego pierwszego kółeczka z 6 oczek łańcuszka :/ agrrrrr.....co się na wkurzałam. Masakra. W końcu stwierdziłam, że miłości z tego nie będzie i najpierw muszę nauczyć się szydełkować czymś większym niż to mikro szydełko. Jak wiadomo jak pomyślałam tak zapomniałam na parę miesięcy :P Aż nadszedł Sylwester i Nowy Rok i pierwsza lekcja szydełkowania o której możecie poczytać o tutaj :) Dzięki Benicie (z bloga Brunlandia) liznęłam trochę sztuki niezwykle tajemnej jaką było do tej pory dla mnie szydełkowanie. Dziękuję :*
Oczywiście podjarana nową umiejętnością, postanowiłam zrobić bransoletkę. Znowu odpaliłam tutka Choli i .....i dupa... zrobiłam łańcuszek z 6 oczek i nawet udało mi się zrobić kółeczko i koraliki za cholerę nie chciały wskakiwać na swoje miejsca :/ Alem się zeźliłam :////////////////////////// i podłamana kolejną porażką się poddałam (czy aby na pewno?)!

Zaczęłam robić ocieplacze na kubki :) Tak mnie jakoś naszło kiedyś - to chyba przed Dniem Babci było. Zrobiłam ocieplacze dla Mamy, Taty i Babciuni:





W międzyczasie wpadła do nas Marta ze swoim Synkiem Leonkiem - ależ z Niego Słodziak! Dostałam od Niej 3 motki włóczki: czarny, zielony i szary :* Dziękuję :* Marta znalazła wzór na kwadracik w necie, rozrysowała mi i zaczęła się nauka - czyli lekcja druga szydełkowania :) Zrobiłam 1 kwadracik :) a Marta w tym czasie 4 :P Marta zszywała je jakby od razu - nie wiem jak to nazwać nawet, bo to już wyższa technika :) A tak prezentuje się nasz kawałek:



Od bardzo niedawna Marta prowadzi też bloga Martufa dziubie. Zajrzyjcie proszę i powitajcie Martę w blogowym świecie :*

We wtorek (na początku lutego) siedziałam w kuchni z Szymusiem. On coś rysował a ja grzebałam w swoich magicznych szufladach w poszukiwaniu sama nie wiem czego. Znalazłam pudełko pełne fioletowych plastikowych dużych koralików. Hmmmmm..... a jakby tak nawlec je na włóczkę i spróbować ostatni już raz zrobić bransoletkę na szydełku? Jak pomyślałam tak zrobiłam. Łańcuszek z 6 oczek, kółeczko ...... pierwszy koralik jakoś wskoczył, drugi też ..... jeeeeeeeeeeee......wszystkie 6 było na swoim miejscu. Znając już na pamięć tutka Choli dziergałam aż do skończenia koralików:


Musicie sobie wyobrazić moją radochę :)))))))))) 

Potem w środę na parę dni pojechaliśmy do mojej Mamy na takie niby ferie, bo nawet śnieg się trafił. Zabrałam koraliki i szydełko. Wieczorkiem jak Szymuś zasnął, poszłam do kuchni. Nadziabałam na nitkę białą koraliki TOHO Takumi LH Round 11/0 w kolorze Metallic Hematite. Odpaliłam na komórce tutka Choli. Zrobiłam 6 oczek łańcuszka, kółeczko ....... przygarbiłam się do granic możliwości coby widzieć dobrze tą nieszczęśnie małą końcówkę szydełka i ruszyłam z kopyta po jednym koraliku. Pierwsze okrążenie wyszło dobrze :) drugie się zwichrowało, bo to takie drobiazgi te TOHO :P ale mając w uszach słowa Choli: "nie zrażając się tym jak koślawie wyglądał początek naszej robótki, kontynuujemy dzierganie" :) dziergałam dalej. Po pół godzinie chyba zorientowałam się, że mi wychodzi :) wychodzi mi wychodzi ::)))))))))))) jeeee jeee jeee jeeee :) ależ jestem uparta :) a jaka szczęśliwa :)))))) jeeeeeeeeeeeeeeeeee :))) wreszcie :* juuuuuuupiiiiiiiii :D i tak patrzę na mój kawałek i liczę i kurde frak zamiast 6 mam 5 koralików w kółeczku :/ ale to nic ;))) następnym razem się uda tak jak ma być :)))))) Bransoletkę dokończyłam na następny dzień :) Zrobiłam zdjęcie i wysłałam do Benity coby się pochwalić i podziękować :) 

Dziękuję Ci Kochana jeszcze raz za to, że pomogłaś mi spełnić moje marzenie a może wyleczyłaś obsesję jaką były bransoletki szydełkowo koralikowe :********** jestem Twoją dłużniczką :*

Dziękuję też Choli za świetny tutorial dziergania owych bransoletek dostępny tuuuuuuu:*

I Marcie też dziękuję za kolejną lekcję szydełkowania :*

A tyle już nadziergałam bransoletek od tamtej pamiętnej środy - he he he - popadłam w szydełkowe szaleństwo (które to już z kolei moje szaleństwo?) :P:
















No i oczywiście nie byłabym sobą jakbym czegoś nie zmieniła. Zamiast dziergać puste pierwsze kółeczko, już przy robieniu łańcuszka dodaję koraliki - tak jest mi łatwiej :)

I to już koniec bajki o upartej Ani. 
Morał z niej taki, że warto mieć marzenia :) trzeba marzyć! Trzeba chcieć bardzo, bardzo, bardzo i coraz bardziej! Trzeba próbować! Ćwiczyć! Nie poddawać się :* Jeśli czegoś chcecie bardzo, bardzo ......... uda się! Wierzcie mi - jestem tego najlepszym dowodem :P A radość, satysfakcja i ... ulga? - bezcenne :)


Życzę miłego dnia Kochani :*
Buziaki :******

11 komentarzy:

  1. Aniu, bransoletki cudowne, jesteś dla mnie przykładem, że warto próbować i w tym trwać , mimo nieudanych początków, a ja tak ławo się poddaję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super, wreszcie Ci się udało, gratulacje! Ja Ci proponowałam naukę sznurów, a Ty mi nie powiedziałaś, że już je umiesz ;). No ale zaproszenie na naukę zwierzątek i ludzików na szydełku nadal jest aktualne :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,podziwiam Ciebie za wytrwalosc!
    Bransoletki sa piekne i wypracowane.Dopieszczone.
    Tylko mi nie proponuj,ze mnie nauczysz...Mi i tak juz brakuje czasu

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne te branzoletki ! a dzięki uporowi ' dobremu' powstało wiele wynalazków! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne ubranka i bransoletki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne te Twoje szaleństwo - podziwiam za wytrwałość i zazdroszczę nowej umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne bransoletki, ale żeś poszalała,i narobiła ich tyle.Podziwiam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. no i zaroiło się od węży! ;-)

    Anki w ogóle są uparte ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to podziwiam ludzi , którzy robią na drutach czy szydełku i innych dziwadłach. Jeny to takie fajne te ubranka.Ja próbowałam ale rozprułam bo nie wyszło i szydło głęboko schowane . A bransoletki twoje sa cudne:-) do tego to ja juz bym nie miała cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ah jakie piękne są te twoje bransoletki Aniu :) Jestem pod wrażeniem Uparciucho :D BRAWO BRAWO :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prześliczne te bransoletki, mnie też od jakiegoś czasu kusi, żeby spróbować zrobić taką, ale jakoś nie mogę się zabrać...

    Podziwiam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedzenie mojego bloga. Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)